Home MENUPo co to wszystko. Fazy związku Twin Flames. Tak w praktyce…

Fazy związku Twin Flames. Tak w praktyce…

by Piotr
  1. ŻYCIE przed….
    Otóż żyjemy, walczymy o przetrwanie w tym egotycznym świecie.
    Normalni ludzie często ateiści, materialiści.
    Pouzależniani emocjonalnie, od tego, tamtego itd..
    Często wiele związków, często szukamy tego czegoś, nie możemy tego odszukać.
    Często ogromnie poranieni emocjonalnie, zamknięci w sobie, często trwający w osądzie, że miłość jest zła.
    Często wiele firm, wiele etatów za sobą.
    Często zgwałceni, często porzuceni, często w depresji, często świat jest zawzięty.
    Często mają tyle doświadczeń w życiu, że starczy na kilka wcieleń.
    Bywa, że wierzą w jakąś duchowość ale to zupełnie inna bajka niż religie, a często są zagorzałymi wyznawcami religii.
    Generalnie ludzie ze swoimi problemami i pomysłami na życie jakie często nie wychodzą.

    A teraz prawdziwa historia i takie też są etapy, praktyka a nie teoria 😉

  2. Przygotowanie…
    Całość z punktu pierwszego dąży to przygotowania do spotkania Bliźniaczych Płomieni.
    W naszym przypadku było to biznesowe spotkanie, ona Prezes pewnej firmy, ja współwłaściciel innej jakiej oferta uzupełniała ofertę Beaty. Ot takie spotkanie z fajną dziewczyną i tyle….
    tyle, że… u mnie od tego momentu zaczęło wszystko się dosłownie sypać, kasa, firma, związek coraz bardziej z rozsądku i uzależnienia. U niej jej nurkowanie w firmę, rozstania, ból związków do momentu obiecania sobie, że faceci to chuje i NA ZAWSZE BĘDZIE SAMA 🙂
    To było w 2016 roku.

  3. Taniec się zaczyna…
    Ten taniec Bliźniaczych Płomieni, ta droga do siebie a oni pojęcia nie mają kim są.
    W 2018 roku wiosna, splot niedorzeczności spowodował odnowienie kontaktu między firmami.
    10.04.2018 pojawiłem się motocyklem w jej firmie, spóźniony, w ciuchach motocyklowych, będący w wypalonym związku (pomimo, że z byłą udawaliśmy sami w sobie, że jest super) i ona nagle ta sama ale zupełnie inna.
    Mądra piękna Beata, słuchająca mnie i patrząca w oczy tak, że język mi się plątał.
    Jak sama powiedziała ona nic z tego nie pamięta, nie ważyła nic zakochała się i tylko pamiętała, że on mądrze gadał.
    Pojechałem do domu wieczorem dostałem SMS czy dojechałem…. odpowiedziałem… i tak się zaczęło.
    Zaczęliśmy klikać na whatsupie, gadać … relacja się rozwijała, ona zakochana ja też ale firma długi związek nie ma jak się z tego wyplątać.. i doświadczenie… materializm… hehe gówno jest wart, jestem przygnieciony materializmem nie mogę złapać oddechu tak bym chciał być z nią ale nie mam jak bo będę w ruinie.
    Nagle kasa nie jest ważna kariera nie jest ważna.

    Spotkanie prywatne, pierwsze, jestem służbowo 10 czerwca w Warszawie widzimy się wieczorem, nie możemy się nagadać, zbieram się na odwagę przytulam i ona zamotana, nie chce ale chce w końcu się poddaje, przytul mnie. Oglądamy filmy tacy tylko przytuleni, szczęśliwi….
    Kolejne spotkanie nie dochodzi do skutku, ona się dowiaduje, że jestem z kimś, osądza się, jak może itd.. nie pyta nie mówi, ja rżnę głupa bo nie chcę jej stracić. Ego dochodzi do głosu w obu i motają się.
    Kolejne spotkanie prywatne, jestem prywatnie 01.07 w Warszawie, wyrwałem się do niej, spędzam cudowny dzień, myślę o tym jak się wyplątać z życia dla niej, ciężkie to. Ona wie, że z kimś jestem ale nie pyta, ciągle tylko mówi, że nie nadaje się na tę trzecią.
    Wracam i mam za dwa tygodnie wyjazd z partnerką do Egiptu, takie wymęczone latami wakacje życia bo tyle lat tylko inwestowanie i zapierdol…
    Wysyłam półsłużbowego maila z informacją, że lecę do egiptu, oczywiście Beatę jakby po gębie ktoś natrzaskał, bardzo się zawiodła ale przeżyła.
    W dniu wylotu dzwonię z lotniska, muszę kończyć ona prosi takim głosem, że serce mi pękało… nie kończ.. nie kończ…
    Duch Święty czuwał… jakby powiedziała, nie leć, kocham… to bym zostawił wszystko i pojechał do niej do Warszawy, co by się działo u mnie, pełna ruina. A więc poleciałem.
    Egipt to były dość gówniane wakacje mojego życia, ja po prostu ciągle o niej myślałem i słyszałem ten głos, a wiedziałem, że nie mam jak się wyrwać z własnego życia, Internet padał, ja tam ciągle rozwalony, że nie mogę tak rzucić wszystkiego bo całe życie legnie w gruzach, po prostu będę skończony finansowo i nawet nie będę miał gdzie mieszkać, i pewnie ona wtedy i tak nie będzie mnie chciała. Wróciłem dzwonię.. nie odebrała. Poczułem nawet ulgę, że to zakochanie to by narobiło strasznego bałaganu… a ona wtedy już KOCHAŁA.

  4. SEPARACJA numer 1
    No to nie odebrała ja wracam do swego życia, ok znowu kontroluję siebie ale czuję, że wiele lat z aktualną partnerką to ruina tylko jak jej powiedzieć jak się z tego wyplątać tak aby nie nie poszła z torbami bo o ona temu winna.
    A w firmie coraz gorzej, wszystko wszędzie się sypie.
    Szwankuje zdrowie aż … nasi wspólni klienci wymuszają kontakt i odzyskujemy kontakt biznesowy ot wymieniamy się mailami i wracamy do żywych, kontakt jest fajnie się gada klika i jest taki flow…
    Pod koniec roku ląduję w szpitalu w celu wymyślenia co ja mam z drogami oddechowymi bo w kółko chory byłem.
    Beata zaniepokojona było to czuć, gadamy, mailujemy służbowo ciut prywacizny, nagadać się nie można i tak czas leci.
    W sylwestra o 1 w nocy dostaję fotkę szampana jaki jej służbowo wysłałem i życzenia takie od serca.
    Od serca jej odpowiadam i tak się zrobiło znowu prywatnie między nami.

    W międzyczasie rozwiązywały się sprawy finansowe tak, że mogłem myśleć o tym, żeby w spokoju coś zrobić ze swoim życiem.

  5. Powrót i zamiana ról.
    Ja pragnąłem znaleźć kogoś, poznałem pewną kobietę chciałem się umówić z nią w Warszawie, tak tak, tkwiący w związku ale szukałem kogoś, Beaty nie brałem pod uwagę bo przecież zerwała kontakt i nie chciała, NIC nie powiedziała, że kocha. Twardo nic nie mówiła.
    Jest 30.01.2019, kobieta nie dojechała.. cuda się działy i nie dojechała, we mnie wstąpiło coś nie wiem co i dzwonię do Beaty, że mam kwiaty i jadę do niej, pół godziny się opierała aż się poddała. (Mój Anioł wie, że te kwiaty były dla innej, wtedy nie wiedziała). Zapomniałem chleba jedliśmy suche bułki, najwspanialszy posiłek w moim życiu.
    Spędziłem z nią piękny romantyczny wieczór i SIĘ ŚMIERTELNIE ZAKOCHAŁEM 🙂
    Kiedy wychodziłem od Beaty postanowiłem, że zmienię się dla niej, zakończę co mam zakończyć i zacznę nowe życie z Beatą. Ot nie ważyłem nic po 20 latach ja się śmiertelnie zakochałem, to był ten stan jaki tyle lat się unikało bo zawsze kończył się wielkim rozczarowaniem.

    Wtedy doświadczyłem BOŻEJ MIŁOŚCI, to jest stan kiedy dusza na chwilę doznaje przebudzenia i rozpoznaje czym jest BOŻA MIŁOŚĆ, miłość Źródła, miłość Boskiej Mocy, ta wielka bezwarunkowa miłość.
    I to moi drodzy jest ważne!
    Oczywiście pojęcia o tym nie miałem i natychmiast wyrzuciłem to na Beatę… oooo DAJ MI TO DAJ MI TEGO WIĘCEJ….

    Ona dzień później mówi, o tym, że jak będę kolejny raz to mi da klucze, mamy się znowu widzieć ale… Duch Święty działa, nie udało się bo musiała wyjechać a z każdym dniem zaczynała uciekać a ja gonić.
    I tak już zostało.

  6. Czarna noc duszy.
    Beata ucieka i ucieka, aż po miesiącu dostaję SMS, że przemyślała sprawę i może zostaniemy przyjaciółmi bo ona już się zawiodła na związki na odległość nie pasujemy wzrostem itd..
    Ja w środku działań zamykania dla niej starego życia z postanowieniem, że jak się zobaczymy to jej wszystko powiem a tu po prostu mnie zabiła tym SMS. Dosłownie wspólnik woził moje zwłoki. Chciał mnie do szpitala podrzucić bo serio ja nic nie pamiętam. W nocy odpisałem Beacie, że ją ogromnie kocham i wszystko może być ok niech mnie nie zostawia. Wszystko tylko nie to… straciłem wszystko ostatnie cokolwiek dla którego było warto żyć.
    Dosłownie śmierć.

    Wieczorem napisała, że odpisze, wróciłem do żywych, wróciła nadzieja.
    Ona w szoku, że ją kocham ja po prostu przechodzę do czynów swoim życiu, zakładam firmę, rozstaję się z partnerką z dnia na dzień ląduję w mieszkaniu u mamy, nic mnie nie interesuje muszę zamknąć życie bo jest nadzieja.
    Beata ucieka i ucieka, jedzie na wakacje po nich ma zdecydować.
    Wraca kilka dni jest ok jadę do Warszawy mamy się zobaczyć ale… znika, nie odpowiada.

  7. Separacja 2
    Znikła, ja się nie odzywam ona się nie odzywa.
    Po jakimś czasie odzyskuję kontakt, ona usunęła fotę na whatsupie ja ją zaczepiłem sms.
    Rozmawiamy, nie możemy się nagadać znowu gonię, i tak krok po kroku gonię i gonię mozolnie odzyskujemy kontakt i ona się decyduje na spotkanie na neutralnym gruncie.

  8. Powrót i ucieczka
    Siedzimy w knajpie, czas leci a my zasłuchani, zapatrzeni w siebie, dwoje szczęśliwych ludzi.
    Ona mnie odwozi do hotelu, po drodze mijamy niedorzeczną historię, ktoś wiezie ogromny balon w samochodzie, robię przez szybę foto… to foto przyda się później.
    Spotykamy się z dwa tygodnie później, odwiedzam ją w Warszawie, spędzamy super weekend, jeździmy w poszukiwaniu doniczek dla mojej mamy. Spędzamy wspólnie czas jest cudownie.
    Ja w kółko potem męczę o spotkanie, ona ma problemy w pracy, w końcu do nich się przyznaje.
    Widzimy się z dwa tygodnie później ona zła jak osa, jest to zupełnie inny weekend niż wcześniej.
    Już jest tylko gorzej. Pytam czy mam pojechać do domu, ale Becia nie chce mnie puścić.
    Wracam planowo, i tak raz drugi wyżywa się na mnie, przestaję się odzywać bo czuję, że to idzie w jakiś ślepy zaułek.
    Odzywa się po kilku dniach tylko po to aby znowu się na mnie wyżyć i w dniu kiedy mieliśmy się zobaczyć bodajże 08 lipca 2019 dostaję bana bez słowa. Koniec znajomości. Ja już czuję, że to nie ma sensu, trzeba odpuścić tę dziewczynę bo po prostu nie chce, nie dam się też traktować jak gówno po co mi to, prawie pół roku starania i nic.
    Czekam aż przeprosi a ona wpada w tryb „nie znam pana”

  9. Separacja 3
    Czas mija ona się nie odzywa, ja po prostu staram się ułożyć życie, potraktowała mnie jak gówno, tyle starań i nic. Ok, życie. Wszyscy mi mówią, że to nie ma sensu jak ona mnie traktuje, nie jest warta tego, przy okazji mi wychodzi, że jej „sukces” to w sumie oszukiwanie siebie bo wszystko na kredyt, mit kobiety sukcesu odrzucającej mnie bo ja nie mam sukcesu nieco pęka… ale zaczynam dostrzegać, że miała rację.
    Zaczynam widzieć, że to co w gniewie mi pisała i mówiła to prawda o mnie, coraz bardziej to dociera i rozumiem, że jeśli chcę z kimś być to muszę ja się zmienić. Niezależnie z kim bym nie był to moje uzależnienie od seksu, moje uzależnienie od pracy i mitów o materializmie nikomu nie będzie się podobać. To, że jej nie powiedziałem, że jestem w wypalonym związku też mam przed oczami, to, że ściemniałem o singielstwie też mam, i ten jej głos z lotniska… nie kończ. Jakbym mógł cofnąć czas ale nie mogę…
    Zaczyna się też tęsknota, Beata mi siedzi w głowie do wyrzygania, rano, w dzień, w nocy, nie mogę pracować, jak na złość w kółko muszę być w Warszawie, każdy wyjazd to tortura.
    Wpadam w totalną depresję.
    Spada mi na głowę książka o hooponopono.

  10. Cud 1
    Jest połowa sierpnia, mozolnie i topornie odkrywam hooponopono w praktyce, to nie są tylko te 4 słowa, to praca w sobie, nie wiem jak to robić ale robię, przynosi to ulgę, tęsknię ale chcę się tego pozbyć bo wariuję.
    Jestem kolejny raz w Warszawie, błagam Boską Moc o pomoc bo chcę się autentycznie zabić wariactwo tęsknoty jest ogromne, każda wizyta to jechanie pod jej okna aby tylko zobaczyć czy żyje, czy tam mieszka.. tak się kończyły moje wyjazdy służbowe, po pracy odwiedzałem jej ulicę.
    Jadę koło jej pracy jest przed 15tą, błagam Boską Moc o pomoc o znak albo żeby mnie zabrała bo już nie mogę…
    nagle na środku wisłostrady mijam Beatę w samochodzie. Ja motocyklem ona samochodem, nie ma jej w biurze widzę tylko jej cudowną fryzurę i jej SZOK. Ona się tam bardziej diabła spodziewała niż mnie, ja też. No ale jestem na środku wisłostrady co robić, ona ucieka w boczną uliczkę… pojechałem dalej.
    Jednak coś się zmieniło, poczułem, że będzie ok poczułem, że jest nadzieja, takie spotkanie to cud, to jak 6 w totka i się nie działo bez powodu. Wraca nadzieja.
    Oczywiście nikt w to nie wierzy, przyjaciel mówi, oszalałeś.. ja mu na to pamiętam nr rejestracji…. i przypomina mi się fotka robiona przez szybę… Zgadnij czytający co na fotce było… ano nr rejestracyjny Beaty samochodu (naklejka na szybie) zgadza się… przyjaciel w szoku, mówi, „wiesz ona to dzisiaj ma nieprzespaną noc” i tak było…

  11. Separacja trwa praca nad sobą
    Z biegiem czasu dochodzę do tego, że WSZYSTKO co mi powiedziała Beata w nerwach było prawdą o mnie, ostro wypieraną. Mam przed oczami siebie i chcę to zmienić. Oprawczyni zmienia się w przewodnika, w końcu w wybawiciela.
    Doniczki rozpaczy stają się doniczkami miłości, każdego dnia budzę się i widzę na balkonie doniczki kupowane z Beatą.
    Te same, tak samo neutralne ale moja głowa nadaje temu inne znaczenie.
    Mam znaki, że będziemy razem, a to mi się coś śni a to coś mi mówi, że tak będzie, często coś mi mówi co mam robić i robię to, zaczynam powoli się słuchać mieć więcej spokoju.
    Zamykam powoli sprawy z byłą partnerką, odszukuję siebie, zaczynam się cieszyć tym, że jestem, bycie samemu przestaje być udręką. Jednak ciągle Beaty nie ma, zaczynam rozumieć, że ona już nie wróci nigdy, układam sobie życie.
    Poznaję kobietę marzeń, piękna, zakochana i bogata, znajomi w ekstazie, wreszcie Piotr wróci do żywych… jednak ciągle nie coś jest nie tak. Ciągle czuję, że to nie jest to, nie rozwija się ten związek jak trzeba, ona mnie goni a ja nie daję się „usidlić” 😉 gdzieś ciągle jest w głowie Beata.
    Mamy bodajże końcówkę października 2019. Kończy się umowa z klientem, musimy dograć nową.
    Znowu sytuacja poza nami powoduje, że Beata w końcu odpisuje na maila od klienta, pamiętam jak dzisiaj.
    „Cześć WAM możecie podpisywać” … jesteśmy na Ty… odpisała, służbowo ale odpisała … i nagle w głowie głos TWIN FLAMES …. co to kurwa jest??? Pamiętam, że wspólniczka pojechała do domu bo ja odleciałem w pracy, wypięło mnie z życia… TWIN FLAMES….. szukam … dowiaduję się, kim jestem, czytam Internety a tam wszystko o mnie o nas o Beacie… ojej rozumiem… buuum w głowie już rozumiem co się dzieje….
    Tęsknota mija.. ale nie uzależnienie 🙂 już wiem po co to robię… ZAPRAGNĄŁEM OŚWIECENIA.
    Zapragnąłem jak najszybciej wykonać swoje.


    12. Separacja gwałtowny rozwój duchowy / przebudzenie Kundalini.
    Poznaję odpowiednie osoby, trafiam na Youtube gdzie widzę u pewnej osoby film z Michałem.
    Po sekundzie pragnę go poznać.. czuję, że MUSZĘ go poznać.
    I tak się dzieje przy okazji rozwijam się przy pomocy tej pewnej osoby 😉 poznaję smak oświeconego ego.
    Poznaję WOW jak się budzi moc duchowa, jasnoczucie, jasnowidzenie, widzę tysiące znaków, czuję Beatę, czuję czakry serca, korony, trzecie oko, poznaję najskrytsze tajemnice Beaty i jej emocji, staję się wielki, power jest, będę naprawiać świat, jest tyle zła, które naprawić trzeba. Robimy z tą osobą team naprawiaczy świata.. jeeees coś znaczę…
    W międzyczasie Michał mi daje Drogę Serca Jeshuy i namiar na Izę i kurs Aramejskich Błogosławieństw.
    Jedzie do Izraela w CISZY I W SOBIE odszukiwać siebie… i nagle mam problem, czuję, że coś z tą osobą jest nie tak, Michał ma swoją BP bardzo rozwiniętą duchowo, pracują w sobie, w ciszy.. a ja robię jakiś zlot naprawiaczy świata…
    koniec końców łapię ową osobę na ściemnianiu, obejmuję świadomością, że jestem Bogiem, że we mnie jest Bóg, jeszcze z tą pychą, że mogę wszystko ale to praca w sobie.
    Jadę do Michała i jeden raz w życiu pracuję z jego BP. Ta to dopiero jest ekonomiczna kobieta.. po prostu dowiedziałem się od Michała, że ona gdzie będę spać pracuje nad sobą i tam jest dobra energia.. mam ZAPAMIĘTAĆ dobrze co mi się przyśni tak ona prosiła.
    Przyśnił mi się sen o oświeconym Ego i tym jak Beata będzie cierpieć kiedy ja się nie ogarnę w tym temacie.
    Przyszło zrozumienie, że świat jest iluzją, kasowanie było starego oraz ten 1%… uwolnienie się od BEATY.
    Tak… trzeba wszystko oddać aby dostać, mam moc JAM JEST pragnę byc z Beatą ale… ona nie wraca.
    A końcu rozumiem.
    JAM JEST.. WYKONAWCA WOLI OJCA ON JEST SPRAWDZĄ A JA SAM Z SIEBIE NIC NIE CZYNIĘ. Zapamiętaj czytelniku dobrze te słowa.
    W końcu puściłem Beatę, przychodziła w snach skonfudowana, że to przecież abym serce oczyścił, w końcu Bóg mi objawił to wiszeniem nad przepaścią razem z Beatą, nie mogliśmy ruszyć, ktoś musiał się puścić bo staliśmy w miejscu. Pocałowałem ją i puściłem się w czerń, w nieznane. Oddałem siebie bo ją tak kochałem.
    Uwolniłem się.


    13. Cud 2
    W ramach uwalniania pokasowałem wszystkie fotki, rozmowy z Baatą, wyłem przy tym i kasowałem. Nie mogłem skasować jednego pliku od niej… Grechuta tam się darł… WIOOOSNAAA WIOOSNAAA… w końcu sformatowałem dysk.
    Jakiś tydzień po puszczeniu się liny i poleceniu w czerń….
    ZMATERIALIZOWAŁA SIĘ FOTKA … tak… 1000 razy kasowana fota Beaty się po prostu zmaterializowała na komputerze.. zbaraniałem…. ale cieszyłem się jak dziecko wsadziłem fotę jako tapetę.


    14. Powrót
    Niebo ma humor…
    Kolejny klient zmusza nas do interakcji mailowej, Beata pomyliła pieczątki i napisała maila, że przeprasza cośtam cośtam, ja się odzywam ona odpisuje i nagle dostaję maila muszę Cię przeprosić bo Cię obraziłam.
    Jeszcze mi ego zagrało, no to przepraszaj… ale ona ciągle coś nie pisze 😉
    14.02.2020 o 2 giej rano spłakany przepraszam ją SMS, że zamiast czekać na przeprosiny powinienem jej podziękować, wiem kim jesteśmy itd.. Beata dowiaduje się, że jest Bliźniaczym Płomieniem… i dociera to do niej 🙂
    Jest 14.02.2020 godzina 11ta… zostaję odbanowany na Whatsup i słyszę ten wyśniony po nocach sygnał wiadomości od niej. Już wiem, że nic nie będzie jak było.. już wiem, że BP to prawda i zaczyna się droga we mnie oraz droga Beaty.


    15. Koniec uciekania
    Beata ma przebudzenie Kundalini. Oczywiście okazuje się, że także u niej były wielkie zmiany, jest rozwinięta duchowo, to inna osoba niż te miesiące temu. Wiele rozumie idzie swoją drogą. Ja uczę się pomocy jej w jej drodze, często jest to sprzeczne z moją intuicją i umysłem. To co wyczynia Duch Święty naprawdę jest niepojęte. Po prostu trzeba się temu podać. Beata po latach w końcu zdobywa się na trzy słowa, przełamuje klątwę 😉
    słyszę PIOTR KOCHAM CIĘ.
    Jest…. cóż.. Grechuta miał rację… jest PIERWSZY DZIEŃ WIOSNY a ja jadę do Beaty bowiem miałem przykazane, jak tylko powie te trzy słowa mam się spakować i pojechać.
    Środek epidemii w PKP tylko ja i jadę.


    Spotykamy się, Beata powiedziała cudownie prawdziwe słowa.. WIESZ CZUJĘ, ŻE NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAK JAK BYŁO.


    16. Praca nieświadomego ŚWIADOMEGO JUŻ BP 🙂
    Praca się zaczęła już w PKP 🙂 ona w szoku, że ja jadę, chce mnie zobaczyć ale wirus.. ma wolną wolę, decyduje się zobaczyć.

    Spędzamy weekend i kilka dni po, razem.
    To cudowne połączenie spotkania kochających się ludzi z… pracą… ano … teraz Beata musi się rozwinąć duchowo.
    I powiem wam, że faktycznie to świadome BP zderza się z energią tego drugiego i jest to dla obu czas wytężonej pracy.
    I mamy dzisiaj 11.06.2020 Beata po spotkaniu poprosiła o to, że musi pobyć sama.
    Do 20.04.2020 dostawała intensywnie różne sprawy związane z rozwojem duchowym, co często wyglądało jakbym był oprawcą bo faktycznie jesteśmy lustrami 🙂 a więc zawsze jakoś Duch Święty kierował aby ona dowiadywała się o swoich osądach i tym co ma przed sobą.
    A od 20.04 zanurkowała w siebie. Tyle, że to inna bajka… bez banów itd..
    Becia wie, że jestem na odległość myśli, wie, że jest tu kochająca ją istota i ona ma podejmować decyzję co dalej.
    Ot praca w sobie.
    Ja z kolei mam czekać i robić inne rzeczy jakimi chce się mną przejawić Boska Moc.
    Co też czynię z radością trwania w pragnieniu więcej Boga w sobie.

    (update) 15.07 Mi się śni że mam się odezwać, Beacie się śni, że się odezwę.. to się odzywamy 🙂 tak wygląda prowadzenie Boga. Beata kończy się wykuwać a i ja też ciągle się rozwijam.

    17. Wykuwamy się dalej 🙂
    Ja od lipca miałem przykaz z góry aby zanurkować w siebie i zajmować się jedynie interakcją z Beatą.
    Oraz zrozumieniem, że tak naprawdę to nie ma Beaty, ludzi i niczego poza Bogiem 🙂
    Wykuwaniem siebie jako punktu świadomości przez jaki przepływa to co ma się stać.
    Świetna sprawa.
    A Beata odbiera swoje doświadczenia.
    I tak lecimy razem coraz bardziej rozumiejąc, że wszystko się dzieje poza nami.
    Dzisiaj 25.10.2020 mam wrócić do nagrywania, to wróciłem.
    I robienia tego z Beatą co dusza chce abym robił bez patrzenia się z ego na konsekwencje. Po prostu nie ma konsekwancji, my jedynie nie ogarniamy egotycznym umysłem jaki jest plan Boga na to co mamy odegrać tutaj.
  12. Święty związek.. prawdziwa Unia.

    Zrozumienie, że my od początku byliśmy w świętym związku to dopiero heca 😀


    Poddasz wszystko dostaniesz wszystko… obie strony muszą wykonać swoją pracę duchową. I poddać się woli Boga. ‚Święty związek” (Unia) to związek dwóch pełnych siebie ludzi, chcących aby wola Boga się nimi przelała na całość stworzenia.
    To inna bajka niż związek gdzie szukasz w kimś tego czego nie masz w sobie. To związek gdzie jak ktoś mówi, muszę pobyć sama, nie masz poczucia straty. Po prostu kochasz i pozwalasz.
    Kiedy ktoś mówi, Bóg prosił abym pojechała/pojechał na koniec świata i robił tam coś sam, to nie masz poczucia straty bowiem miłość to wszystko bez oceniania.
    To nie jest przywiązanie do ciało-umysłu drogiej osoby.
    To jest ukochanie na łożu śmierci ze zrozumieniem, że tak miało być.
    To jest bycie pełnym siebie człowiekiem.
    Beata mi nic nie może dać. I o tym się dowiedziała. Ja jej też, bowiem nie mogę jej nic zrobić za nią w jej głowie. Więc koniec końców bycie razem jest wyrażeniem treści a nie formą samą w sobie.
    Jak mi Bóg powie, bądź teraz 20 lat z XYZ i wychowaj z nią dziecko to ja się pakuję i jadę do Ciebie 🙂 . Bóg mi jednak mówi, że jest mi pisane moje BP i mamy razem wiele do zrobienia.

    Wiec jest to forma wyrażenia treści jakimi Boska Moc chce się nami objawić a nie związek jako forma ziemskiej miłości.


    Jezus był BP, Magdalena właśnie pomagała mu przejść drogę, oni doskonale wiedzieli co będzie i to, że ona będzie miała wiele zadań po śmierci ciało-umysłu Jezusa. I w ekstazie na to czekali bowiem tak nimi się chciał Bóg przejawić a świat jest iluzją.

    Pamiętaj JEDYNY BP to BÓG 🙂 to jest Twój prawdziwy Bliźniaczy Płomień, nawet ten ziemski BP nie jest w stanie Cię dopełnić. Ten ziemski to najbliższy Tobie przyjaciel, to Ty, Twoja dusza z własną tożsamością i on też ma swojego BP… BOGA 🙂 Bo tak naprawdę nie ma nic poza Tobą, wszystko i wszyscy to jeden wielki umysł Boga. Stąd po to są BP bo Bóg jakoś się chce każdymi objawić i po to są tutaj w końcu w tzw związku fizycznym, jeno oni wtedy rozumieją, że to jest forma do przekazania treści a nie treść sama w sobie. Nie jesteś po to z BP aby być i się cieszyć życiem zdobywając wspólnie symbole śmierci (tego świata)… jesteś po to aby się zbudzić ze snu, że jest coś poza Bogiem. I BP nie są niczym wyjątkowym, dusza jak dusza… bo wyjątkowość misje itd.. to domena ego…po prostu jesteście przejawem Boskiej Jaźni.
    Bowiem na końcu tej drogi przychodzi zrozumienie, że jedynym Bliźniaczym Płomieniem jest Bóg/Boska Moc.


Trwając w owym pokoju, który na zawsze jest poza wszelkim zrozumieniem, dusza odpoczywa. Ani nie pragnie ona rzeczy tego świata, ani ich nie osądza. Uczy się wzniosłej sztuki tego, co zostało nazwane „oczekiwaniem na Pana”. To zwyczajnie oznacza, że dusza porusza się w zgodzie z wolą Ojca i już dłużej nie jest w stanie brać pod uwagę innego sposobu działania. Dusza odziewa się płaszczem sługi.

Wiedz jedno: nic, co umysł człowieka jest w stanie sobie wyobrazić, nie może przynieść duszy takiej głębi pokoju, tak wielkiego spełnienia, takich wyżyn niewyrażalnej radości, jak potrafi to uczynić służba. Oświecenie, w pełni zrealizowane, rodzi sługę tak pewnie, jak kwiat rozkwita nagle swą pełnią z dobrze zasadzonego i pielęgnowanego nasiona.

Jeszua


Leave a Comment